Za każdym razem, kiedy sięgamy po książki Rundell zostajemy wciągnięci w przedziwny świat, którego bohaterami są dzieci. Tym razem autorka zabiera nas do odległej Rosji, gdzie w środku lasu, w małej chacie z bali, mieszkają Marina Pietrowna i jej córka Fieodora. Stronią od ludzi i od zgiełku, ale są szczęśliwe, bo mogą obcować z wilkami.
Znasz to uczucie, kiedy na dworze pada, ale ty masz ogień w kominku? A wilki liżą ci dłonie i próbują zjeść dywan? Tak właśnie wygląda szczęście.
Matka Fieo jest wilczerką, odswaja wilki, które przysyłają do niej arystokraci i bogacze, gdy im się już znudzą.
Na nowo uczy wilki odwagi, polowań i walki oraz nieufności wobec ludzi…
Fieo również posiada ten niezwykły dar. Odswajała wilki odkąd skończyła dziesięć lat. Od małego przyjaźni się z wilkami, jak twierdzą sąsiedzi – sama jest w połowie dzika.
Pewnego razu, do domu Mariny i Fieo przybywają żołnierze carskiej armii. Przewodniczy im bezwzględny i okrutny generał Rakow. Żąda od kobiety i jej córki zaprzestania odswajania wilków, które podobno sieją postrach i spustoszenie w okolicy.
Wkrótce ich życie nieodwracalnie się zmieni. Za złamanie ostrzeżenia matka Fieo trafia do więzienia w Sankt Petersburgu, a gniew Rakowa zostaje skierowany przeciwko Fieo. Dziewczynka wraz z Ilią – młodym dezerterem carskiej armii i ukochanymi wilkami, rusza matce na ratunek…

Jakie wyzwania czekają dzieci? Czy uda im się ocalić matkę Fieo z petersburskiego więzienia?
Autorka Dachołazów i Złodziejaszków stworzyła historię inspirowaną rosyjskimi baśniami. Akcja powieści toczy się w surowym syberyjskim klimacie, gdzie wieje chłodem i grozą, odczuwamy strach i niepewność, liczymy straty, to znów cieszymy się z małych radości. Opowieść o losach Fieo, skrywa w sobie coś więcej niż walkę dzieci z przeciwnościami losu. Pojawia się istotny temat odebranej wolności czy prawdziwej przyjaźni. Książka na długo zapada w pamięci. Idealna na zimowe wieczory.