Egzemplarz „Skrzydlatych książek” Anny Sakowicz otrzymałam od koleżanki. Piękny, pachnący nowością. Sama okładka niewiele nam mówi, ale intryguje. Dopiero zerkając na rozkładówkę widzimy naszkicowany przez Ewę Beniak-Haremską obraz Gdańska – uśpionego, spowitego niebieską mgłą. Nieprzypadkowo sprawia wrażenie odległego, przenosi nas bowiem do roku 1939. Jeśli miałabym wytypować autorkę, która potrafi pisać o trudnych tematach z właściwą sobie delikatnością i zrozumieniem wobec młodego odbiorcy, to jest nią z pewnością Anna Sakowicz.

Wojna powoli wkracza w życie mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska. Zauważają to również Klara, Jasiek i Dawid, trójka przyjaciół. Każde jest innej narodowości, ale nie przeszkadza im to wspólnie się bawić. Z dziecięcą ciekawością i niepokojem obserwują zmiany, jakie zachodzą, słyszą rozmowy dorosłych, chociaż niewiele z nich rozumieją. Rodzice Jaśka zamierzają opuścić miasto. Te wydarzenia stają się tłem dla całej fabuły.

Pewnego dnia dzieci są świadkami dziwnego zdarzenia. Do małego okienka pracowni introligatorskiej, mieszczącej się w podziemiach starej kamienicy, wlatują ptaki. A może jednak nie? Bardziej  przypominają skrzydlate książki. Jedna z nich jest ranna i spada na ziemię. Sytuacja wydaje się mało prawdopodobna, jednak Klara, Dawid i Jasiek postanawiają to sprawdzić. Okazuje się, że należą do nielicznej grupy osób, która może dostrzec skrzydlate książki. Czyżby zostali wybrani do jakiejś misji?

Chcąc ratować uszkodzony egzemplarz, dzieci trafiają do warsztatu Samuela Fogla. Tam poznają jego siedmioletnią wnuczkę Judytę. W tym momencie wydarzenia nabierają rozpędu, wojna dociera do drzwi introligatorni, a cała czwórka w niewyjaśnionych okolicznościach przenosi się do Krainy Nienapisanych Książek. Miejsce to wymyka się zasadom logiki i staje się początkiem fantastycznych przygód. Zamieszkują je moliki, gryzki, smugi, czy postaci takie jak Ezop, Horacy, Safo (kojarzone z literatury). Wszyscy mają tutaj określone zadania. Dzieci również otrzymują ścisłe instrukcje, co mają robić w Krańcu. Niestety ciężko trzymać się zasad, kiedy wszystko dookoła jest takie inne, nieprzewidywalne.

Kraina Nienapisanych Książek jest płaska i zawieszona pomiędzy chmurami na niewidzialnych linach, które podtrzymują ją, by nie spadła na Ziemię. Istniała od zarania dziejów i nikt obecnie nie wie, kto był jej założycielem, choć nie może istnieć bez introligatorów o specjalnej mocy…

Dla Judyty, Dawida, Klary i Jaśka to będzie niezapomniana lekcja odpowiedzialności, samodzielności, uczenia się na własnych błędach. Mimo namiastki bezpieczeństwa, jaką dzieci otrzymują w książkowym świecie, cały czas tkwią w poczuciu strachu i marzą o powrocie do domu. Przekonują się też, że ukrywanie prawdy to nie zawsze słuszna droga, żeby kogoś chronić.

To mądrze wyważona książka, choć unikająca mówienia wprost o wojnie. Nie zarzuca młodego czytelnika historią, nie przytłacza opowieściami o złych i dobrych, ale w jakiś magiczny sposób dotyka sedna. Ważna dla powieści wydaje się postać Samuela – dziadka, który przygotowuje Judytę do przetrwania w Krańcu. Książka zachwyca subtelnymi ilustracjami, pokazuje gdzie zaczyna się wyobraźnia, podkreśla moc literatury.

Przewiń do góry