Jak często piszemy listy? Raz do roku, do Świętego Mikołaja? Szkoda, że forma pisania listów powoli odchodzi do lamusa. Mamy co prawda następców – leniwe sms-y i maile. Ale czy można z nich odczytać stan emocjonalny nadawcy, poznać osobowość, dorysować coś od siebie?
Książkę Z pozdrowieniami, Żyrafa przeczytaliśmy z Franiem trzykrotnie, za każdym razem z takim samym zachwytem, ciekawością i uważnością, żeby niczego nie pominąć.

Pewien znudzony pan Żyrafa zamieszkuje afrykańską sawannę. Nie ma zbyt wielu powodów do narzekań – co prawda jest ciepło, ale może schronić się w cieniu akacji. Doskwiera mu jednak brak przyjaciela. Pewnego dnia Żyrafa wpada na pomysł napisania listu i posłania go za horyzont. Doręczeniem ma się zająć początkujący listonosz – Pelikan. Najlepiej jakby list trafił do pierwszego napotkanego za horyzontem zwierzęcia…

W ten oto sposób zawiązuje się niecodzienna korespondencyjna znajomość między Żyrafą, a Pingwinem z Wielorybiego Przylądka. Ach, cóż to będą za listy! Pisane odręcznie, z początku nieporadne, jednak z czasem zawierające coraz więcej treści. Zwierzęta próbują jak najwięcej się o sobie dowiedzieć. Jednak słowa w połączeniu z wyobrażeniami płatają im figle i prowadzą do wielu zabawnych sytuacji.
Co z tego wyniknie? Przekonajcie się sami 😉
Ta błyskotliwa, pełna humoru opowieść skierowana jest do początkujących czytelników, ale potrafi zachwycić również dorosłego. Rozczula, bawi i pokazuje radość płynącą z pisania listów. Nie dajcie się zwieść niepozornej, minimalistycznej okładce. Wewnątrz znajdują się zaskakujące ilustracje Jörga Mühle i wartościowe treści.
Pozycja od lat zachwyca dzieci na całym świecie, a w Japonii na stałe weszła do kanonu lektur szkolnych.
Koniecznie dopiszcie do swojej listy – must read!