Prawdziwa teatralna przygoda czekała na małych i dużych podczas spektaklu „Pchła Szachrajka”. Przedstawienie w wykonaniu aktorów Teatru Czwarte Miasto było zabawne, kolorowe i z przymrużeniem oka.

Niesłychana rzecz po prostu, by ktoś tak marnego wzrostu i nędznego pchlego rodu mógł wyczyniać bez powodu takie psoty i gałgaństwa, jak Pchła owa, proszę państwa.

A działo się całkiem sporo. Pchła potrafi bowiem czarować, flirtować i psocić. Niestety wiele z tych żartów uchodzi jej na sucho, chociażby wyjadanie kremu z rurek, udawanie włoskiej śpiewaczki w arii Toski, czy nauczanie angielskiego bez znajomości języka. W końcu jednak i ona zmuszona jest do refleksji nad swoim życiem.

Tym razem wiersz Jana Brzechwy udało się dopasować do współczesnych standardów. Aktorzy raz za razem pojawiali się w barwnych kostiumach z wymyślnymi rekwizytami. Każdej odsłonie towarzyszył słowny humor. Jak się okazało, scena wcale nie wymagała skomplikowanej aranżacji. Najmłodsi zwracali uwagę na ciekawą historię, szybko zmieniającą się akcję i muzykę, która stwarzała okazję do wspólnych śpiewów i zabaw z aktorami. Wszystko po to, żeby maksymalnie skupić uwagę młodych widzów (4+). Nie jest to spektakl wymagający, raczej lekkie spotkanie ze sztuką, ale Frankowi się podobało 🙂

Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję zobaczyć to przedstawienie, to polecamy.

Przewiń do góry