Słyszeliście kiedyś opowieść o myszach antykwarycznych? Jeśli nie, to posłuchajcie:

W pewnym Antykwariacie wychowało się wiele mysich pokoleń. Z dziada pradziada przekazywały sobie pasję do czytania, wgryzania się w niejedną księgę. Uwielbiały spędzać wieczory na długich dyskusjach. Do tego, ku zazdrości myszy domowych, nosiły ekscentryczne imiona: Encyklopedia, Katoda, Potencjometr, Rododendron, Metafora, Seneka.

Nie byłoby jednak tej historii, gdyby nie pewna mysia panna z kokieteryjnym ogonkiem, bystrymi ślepkami i upodobaniem do literatury podróżniczej – Konstrukcja. Otóż Konstrukcja zakochała się w Łynterze. Myszku, który wychował się w Supermarkecie, czyli miejscu gdzie książki sprzedaje się na wagę. To odkrycie zaniepokoiło nieco Państwa Myszków, jednak nowocześni rodzice, przystali na wybór Konstrukcji. I tak wkrótce w Supermarkecie odbyło się Superwesele. Upłynęło trochę czasu, a do Antykwariatu dotarła wiadomość, że mysia rodzina się powiększy…

Niestety, to była ostatnia dobra nowina jaką usłyszeli rodzice Konstrukcji, później było już tylko gorzej. Tak źle, że Państwo Myszkowie, żeby ratować córkę, zasięgali opinii u Myszy-Doktora, Myszy-Profesora, i nic. W ostateczności z pomocą przychodzi im antykwaryczny kot – Pan Mruczek…

Co takiego przydarzyło się Konstrukcji? Nie będziemy zdradzać. Przeczytajcie tę nietypową opowieść, w której kot pomaga myszom. Polecamy.

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry