Franio nigdy nie lubił bajki o Czerwonym Kapturku, nie podobało mu się, że wilk zjada babcię, przecież to niesprawiedliwe.

Pewnego dnia, kiedy byliśmy w bibliotece, naszą uwagę przykuła okładka pewnej książki, cała czerwona, z wizerunkiem wilka i małej dziewczynki. Pierwsze skojarzenie wiązało się oczywiście z Czerwonym Kapturkiem. Postanowiliśmy jednak zaryzykować i książka ruszyła z nami do domu. Musiało jednak upłynąć sporo czasu, zanim zaczęliśmy ją czytać.

Powoli, strona po stronie, byłam świadkiem, jak Franio jest nią coraz bardziej zainteresowany.

Nusia chodzi do przedszkola, ale nie bawi się z dziećmi, bo wszystkiego się boi. Nie wchodzi na domek, żeby nie spaść, nie głaszcze napotkanego psa, bo może ją ugryźć, nie skacze przez błotnisty rów, żeby nie obetrzeć kolana, nie dotyka tłustego robaka, którego znalazł jej kolega Nils. Na przedszkolnym spacerze Nusia szuka ładnych liści, w poszukiwaniu coraz ciekawszych egzemplarzy coraz bardziej oddala się od grupy, aż w końcu się gubi. Zostaje zupełnie sama w lesie. Wtedy dzieje się coś zaskakującego – zza drzew wychodzą wilki, rozczochrane, marudne, zgrzytające ostrymi zębami. Ale Nusia się ich nie boi, odważnie rzuca wilkom propozycję:

– To co, pobawić się z wami?

Wilki, z natury leniwe, powoli dają się wciągnąć we wspólną zabawę, na przykład w wilka i gąski. Wilkiem jest oczywiście Nusia. Ale w końcu zapada zmrok i Nusia musi spędzić noc sama w lesie. Jak sobie poradzi?

Książka stanowi antidotum na Czerwonego Kapturka, a właściwie na strach przed wilkami. Głęboko wnika w świat dziecka i jego sposób myślenia. Dzięki tej książce wilki przestają już być straszne. Polecamy!

0 thoughts on “„Nusia i wilki” Pija Lindenbaum”

  1. Pingback: „Moja mama Gorylica” Frida Nilsson

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewiń do góry