Jesteśmy świadkami sceny z podwórka. Koleżanka naśmiewa się z Matiego, że nie potrafi zrobić salta na trampolinie. Kaisa umie zrobić najpiękniejsze, jakie Mati kiedykolwiek widział. Strasznie to denerwujące. Chłopiec zaczyna się złościć. Najpierw ma ochotę sprać Kaisę. Później chce się na niej odegrać, i odpowiedzieć czymś, w czym jest od niej lepszy. Dziewczynka okazuje się jednak sprytniejsza – zdążyła już wymyślić na Matiego obraźliwy wierszyk.

Tego jest już za wiele, złość staje się coraz potężniejsza, przestaje się w nim mieścić, a łzy same cisną się do oczu. W głowie Matiego pojawiają się różne myśli na temat tego, co by było, gdyby Kaisa dostała nauczkę. Pomysłów jest wiele, a samo wymyślanie nieco go uspokaja…

Jak Mati poradzi sobie ze swoją złością? Jaki będzie finał tej historii?

Autor świetnie wczuwa się w rolę siedmioletniego dziecka. Trochę tu iskrzy, ale nie dochodzi do żadnych rękoczynów 😉. Mati uczy się, jak sobie radzić w trudnych sytuacjach, których nie da się uniknąć. Lektura zachęca do rozmowy o uczuciach. Polecamy do wspólnego czytania.
Seria o Matim:
Mati i ostatni kawałek ciasta.
Mati jedzie autobusem.
Mati i śliwki.
Stój tu, Mati!