Maciek zaczyna nową szkołę, rodzice niedawno się rozstali, to nowy rozdział w jego życiu.
Oczami mamy: „To dla ciebie nowy początek. Wspaniałe uczucie, prawda?
Oczami Maćka: „Gdybym mógł cofnąć czas, zrobiłbym to. Gdybym mógł, nawet chodziłbym na wspak. Nie chcę się cieszyć, tym co będzie, nawet jeśli mama mówi, że powinienem.”
W nowej szkole nauczyciel, pan Lupin, wyznacza koleżankę z klasy – Malinę, żeby zaopiekowała się Maćkiem. Od teraz będzie jego przewodnikiem, pokaże mu najlepsze miejsca do zabawy, kącik z książkami, oprowadzi po szkole, zabierze na plac zabaw i do kwiatowej grządki. Ale chłopiec zupełnie nie reaguje na starania Maliny, nie odwzajemnia uśmiechów, nie odzywa się, na wszystko kręci przecząco głową, jest nieobecny i ciągle ma smutną minę, czuje jakby nad jego głową wisiała niewidzialna deszczowa chmura.

Malinie brakuje już pomysłów. Jak ma przekonać do siebie Maćka? Jak ma się zaprzyjaźnić z kimś, kto się do niej nie odzywa? I wtedy coś sobie przypomina, coś co dawno temu pomogło również jej…
Książka kończy się optymistycznym akcentem – nie warto bać się nowych rzeczy! Polecamy do samodzielnego czytania. Szymon był nią urzeczony.