Kiedy nasz szczeniak dołączył do rodziny, byliśmy akurat w trakcie czytania książki zatytułowanej Lotta, czyli jak wychować ludzkie stado. Zofia Stanecka z dużą dozą humoru opisała w niej, jak pojawienie się psa w domu Miśka i Zośki wywróciło ich życie do góry nogami. A ich mama oficjalnie zwariowała na jej punkcie.

Argumenty mamy zanim pojawił się pies:  

Pies oznacza wczesne wstawanie, pogryzione rzeczy, sierść na kanapie, wieczny bałagan i spacery w deszczu.

Argumenty mamy po adopcji Lotty:

Co tam wstawanie! … Co tam bałagan! Na kanapę nie pozwolimy jej wchodzić, a czymże jest odrobina deszczu, gdy towarzyszy ci wierny pies?  

Historia zaczyna się całkiem niewinnie. Pewnego dnia Lotta, jako dziewiąte złociste szczenię niejakiej Tekli, dołącza do rodziny. Już od samego początku wyraźnie zaznacza swoją obecność i próbuje wychować swoje stado, łamiąc wszelkie panujące w domu zasady. Problem w tym, że Lottcie trudno się oprzeć, ma urok i wdzięk, kiedy czegoś chce, potrafi zrobić najnieszczęśliwszą minę na świecie…

Oto Lotta, zwana też Principessą,  Śmierdziulinką, Panią Skarpecią lub Potworą. Śpi na kanapie z elegancko skrzyżowanymi łapkami, przykryta szydełkowym kocem. Przez sen popiskuje i puszcza bączki.

„Lotta, czyli jak wychować ludzkie stado” Zofia Stanecka
Ilustracje: Marianna Sztyma

Perypetie Lotty czyta się z uśmiechem na ustach. Zofia Stanecka nie szczędzi historii związanych z próbą ucywilizowania Lotty. Już sama okładka sugeruje wymowę książki. Proces wychowania psa to naprawdę nie lada wyzwanie, wiąże się ze stałym rachunkiem zysków i strat. Zabrzmiało trochę jak projekt edukacyjny? Taka mała przestroga dla przyszłych i obecnych właścicieli czworonogów przed wybrykami pupila 😊

Książka została nominowana do nagrody graficznej Książka Roku 2021 PS IBBY.

Przewiń do góry