Całkiem niedawno zachwyciła nas opowieść dla najmłodszych zatytułowana „Jutro będę dzielny” z mistrzowskimi ilustracjami Emilii Dziubak i refleksyjnym tekstem Sabine Bohlmann. Słychać w niej głos tęsknoty za tym, aby dorośli byli wyrozumiali dla swoich pociech.

To historia pozornie zwyczajna, o ptasim dziecku, które wykluwa się w gnieździe jako ostatnie z piskląt. Wszystko przychodzi mu wolniej. Gdy rodzeństwo szybko się usamodzielnia, ono zostaje z rodzicami. Każdego dnia podejmuje jednak próbę latania, stając na brzegu gniazda. Niestety wysokość wydaje się zbyt wysoka, a dal zbyt daleka.

Od innych ptaków słyszy szepty, porównania, a nawet drwiny. Drozd, Kos, Sikorka, Jaskółka, doradzają rodzicom co powinni w takiej sytuacji zrobić. A jednak w samym centrum tej opowieści nie stoi presja, lecz miłość, opieka i troska rodziców, którzy cierpliwie czekają na to, co ma się wydarzyć.

Ptasia Mama i Ptasi Tato nie przyspieszają, nie zmuszają, nie zawstydzają pisklaka. Dają przyzwolenie na podążanie własnym tempem. Padają tu słowa, które mogą stać się ważnym drogowskazem: „Nie musisz być dzielny. Możesz być dzielny tylko wtedy, gdy sam tego chcesz.”

To opowieść o lęku przed czymś nowym, o poczuciu bycia „innym”, o presji otoczenia — ale też o ogromnej sile, która może kryć się w tym, co na pierwszy rzut oka wydaje się słabością. Bo niektóre dzieci naprawdę potrzebują więcej czasu, by nauczyć się „latać” — i nie ma w tym nic złego.

Książka staje się więc przestrzenią do rozmowy o emocjach, obawach i gotowości. Dla dorosłych zaś o cierpliwości, zaufaniu i umiejętności odpuszczania kontroli.

Warto czytać ją razem z dzieckiem i zadać sobie pytanie: czy potrafimy dać dzieciom tyle czasu, ile naprawdę potrzebują?

Przewiń do góry