Ach te słowa! Tyle z nimi kłopotu, ciągle się zmieniają, krążą, nabierają nowych znaczeń, wypadają z obiegu, po czym powstają nowe.
„Dawniej czyli drzewiej” to świetnie napisany leksykon zapomnianych słów – ponad sto haseł i powiedzeń. Zawiera dużo ciekawostek, tłumaczy reguły i opisuje dawne zwroty. Lekturze książki towarzyszy śmiech i zdziwienie. Autorce udało się rozbudzić ciekawość wszystkich domowników.

No bo jak tu się nie zdziwić, że sernik to dawna budowla znajdująca się przy każdym dworze i dworku, służąca do obsuszania serów. Pomadką nazywany był cukierek z miękkiej masy czekoladowej, mlecznej lub kakaowej. A szatami znajdującymi się w szatni opiekował się szatny. Do rwania zębów służył pelikan, czyli narzędzie przypominające szczypce. Zaś lekki, czterokołowy pojazd, do którego zaprzęgano jednego konia, to linijka. Dzisiejsze imiona też miały inne znaczenie, ot na przykład Dorotka, czyli więzienny loch w zamku. A lama, jak się okazuje, to nie tylko zwierzę, ale też nazwa bardzo cenionej niegdyś tkaniny. Kogo nazywano praszczurami i szczątkami? Kim był wnęk i wnęka? Dowiecie się bezpośrednio z książki.
A na koniec zdradzimy, jak zastąpić problematyczne słowo fajny, sami zobaczcie:

„Możemy śmiało powiedzieć – na czczycę najlepsze jest czcienie.” Czyli na nudę najlepsze jest czytanie. 😉 Polecamy!