„Cyberbaba i hopchatka” to nasze kolejne spotkanie z twórczością Rafała Kosika, za każdym razem udane i zaskakujące. Nie tylko wkraczamy w świat zapomnianych baśni (tym razem nadciąga Baba Jaga w nowoczesnym wydaniu), to jeszcze śledzimy poczynania ulubionych bohaterów.

Książka „Cyberbaba i hopchatka” stanowi kontynuację serii ”Amelia i Kuba”. Skupia się na najmłodszej bohaterce Mi, chociaż nie zabraknie również Alberta (dziesięciolatka z zespołem Aspergera) oraz jedenastolatków Amelii i Kuby.

To miał być idealny plan – wyjazd na obóz z nieograniczonym dostępem do Internetu i spaniem do południa. Kuba wpadł na niego, żeby uniknąć spotkania z ciotką Jolantą, przy której, jak twierdzi Mi, trzeba się zachowywać.

Niestety na miejscu okazuje się, że trafili na obóz przetrwania. Co się dzieje kiedy, maminsynki i mamincórki wyjeżdżają po raz pierwszy na obóz z dyscypliną, robalami, gdzie rządzi groźna Zenobia Pstryk? Nie ma wyjścia, trzeba się dostosować do nowych realiów, uruchomić instynkt przetrwania oraz wykazać się nie lada sprytem. Ale bez obaw. Amelia, Kuba Albert i Mi stanowią naprawdę zgrany team. Co prawda przeżyją niemały szok, nie są bowiem przyzwyczajeni do nakazów, zakazów, czy świata bez elektroniki. W dodatku będą musieli stanąć oko w oko z niebezpieczeństwem, które czyha tuż na skraju lasu. Przybrało postać chatki na kurzej stopce. A w środku jest Baba Jaga. Nie, wróć. Cyberbaba! I w dodatku ma chytry plan. Czy grupie bystrzaków uda się go udaremnić?

Jednego możecie być pewni. Będzie cyber-zaskakująco, cyber-niebezpiecznie, a momentami całkiem cyber-zabawnie. Przygotujecie się na sporo wrażeń i nieustającą przygodę. Nasi bohaterowie kolejny raz zdobędą cenne doświadczenia. Autor jak zawsze wychodzi naprzeciw młodym czytelnikom, nawiązuje do nowych technologii, a jednocześnie przestrzega przed zagrożeniami jakie niesie nadmiar czasu spędzany w sieci, czy w wirtualnym świecie gier. Nadchodzi Cyberkalipsa! Miłej lektury.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Powergraph.  

 

Przewiń do góry