W styczniu 2010 roku miała miejsce nieprawdopodobna historia, głośno było o niej w mediach. Cały świat śledził losy psa, który płynął Wisłą na kawałku lodu, aż dotarł do Bałtyku. Jego przeżycia dokładnie opisała Barbara Gawryluk, w książce pt. „Baltic – pies, który płynął na krze”.
– Gdzie jest początek tej historii, Franiu?
– Baltic mieszkał w starej budzie, przy jakimś domu, ale nie wiem gdzie.
– Podobno gdzieś niedaleko Torunia. Pewnego dnia bardzo się czegoś wystraszył?
– Przestraszył się huku fajerwerków.
– I zaczął biec przed siebie ile sił w łapach, aż znalazł się w lesie, gdzie mógł chwilę odpocząć… Niestety jeszcze kilkakrotnie czuł się zagrożony. To doprowadziło go aż nad rzekę.
– I znowu uciekał od głośnych ludzi.
– Był tak zdesperowany, że wskoczył na zamarzniętą taflę wody. Ponieważ tego dnia lód był wysadzany przez saperów, pies niespodziewanie znalazł się na niewielkim kawałku lodu i zaczął płynąć samym środkiem rzeki…

Co działo się przez kolejne cztery dni, kiedy Baltic dryfował na krze? Jak zakończyła się ta historia z happy endem? Przeczytajcie.

Na podstawie książki powstał spektakl, który można było obejrzeć na gdańskiej scenie małego widza Teatru Miniatura. Pozycja znalazła się również na liście propozycji czytelniczych dla dzieci fundacji Cała Polska czyta dzieciom.
