Z dużym zainteresowaniem sięgnęliśmy po debiut literacki Krzysztofa Łapińskiego – Dzik Dzikus. Spodziewaliśmy się, że książka tak jak Ambaras czy Wojtek pozwoli nam lepiej zrozumieć świat zwierząt, poznać fakty z ich życia. Jednak zamysł autora był nieco inny – za pomocą leśnej społeczności odwołał się do pewnych mechanizmów istniejących w świecie ludzi.
W spokojnym Lesie Kabackim (przynajmniej tak było do tej pory), gdzie zwierzęta żyją zgodnie – dziki przyjaźnią się z zającami, lisy lubią kaczki i kruki, zaczyna się dziać coś niepokojącego.
Przeraźliwe głośne kichnięcie, odbiło się echem od drzew i ucichło. Zwierzęta, które to słyszały, na chwilę zamarły, nie był to bowiem odgłos człowieka… była to zapowiedź serii nieszczęśliwych wypadków.

Otóż nie wiadomo skąd, do lasu przybył troll. Zaraz za nim pojawiła się plotka na temat dzika Dzikusa, który rzekomo jest poważnie chory i zaraża cały las. Wiadomość lotem błyskawicy obiegła wszystkie zwierzęta, doprowadzając do paniki, wzbudzając powszechny strach i wzajemną podejrzliwość. Tak oto, nieświadoma niczego leśna społeczność, została zmanipulowana przez trolla… Niektórzy przedstawiciele starszyzny (kruk, locha Leokadia, guziec Gus) znali legendy krążące o tych stworzeniach, jednak było to tak dawno temu, że nikt już o nich nie pamiętał. Tym sposobem czujność zwierząt została chwilowo uśpiona, ale czy wszystkich?

Jeśli jesteście ciekawi, w jaki sposób zwierzęta poradziły sobie z trollowaniem, koniecznie przeczytajcie. Z pewnością każdy znajdzie w tej historii coś dla siebie. Najmłodszym (5+) bez wątpienia spodobają się bajkowe ilustracje autorstwa Marty Kurczewskiej.
PS. Od dzisiaj składając wizytę w Lesie Kabackim zachowajcie czujność 😉 .